Juwenalia krakowskie – na pewno dla studentów ?

Choć zwykle nie piszę nic na ten temat, siedzę cicho, nie chcę nikomu zaszkodzić to poziom mojej frustracji osiągnął stan krytyczny.

Dziś 13.05.2016 chciałem udać się na koncert juwenaliowy – bilety kupione tydzień wcześniej wszystko pięknie, jednak pogoda nie była skora do współpracy. Jednak nie wypada nie iść – ma wystąpić dawno oczekiwany zespół Pidżama Porno, nawet pogoda nie mogłaby mi przeszkodzić z radości koncertowania – tak myślałem dopóki nie wszedłem na teren imprezy masowej.

Udałem się pod scenę plenerową wraz z moją dziewczyną pod klub studencki Żaczek, zaczęło dosyć intensywnie padać ale bardzo nas to nie zraziło, jakież było moje zdumienie gdy dowiedziałem się, że moja dziewczyna nie może wejść z parasolką (?) – podobno organizator zabronił wejścia z parasolkami ponieważ mogą one wyrządzić krzywdę. Po moich ostatnich doświadczeniach z klubem Żaczek gdy mojej dziewczynie zabrano perfumy jeśli chciała wejść na teren imprezy (też nie można było ich wnieść), a potem wyparowały – mogę jedynie podejrzewać, że zaopiekowali się nimi organizatorzy, uznałem, że lepiej zniszczyć parasolkę niż ma ją po prostu sobie ktoś bezprawnie przywłaszczyć i tu muszę pochwalić kierownika ochroniarzy – powiedział, że nie ma problemu możemy ja własnoręcznie zniszczyć. W międzyczasie pojawił się jeden z organizatorów, więc zapytałem czy w regulaminie jest gdzieś zapis o nie wnoszeniu parasoli – dowiedziałem się, że takiego zapisu nie ma, jednak nie ma zapisu który by na wnoszenie parasoli pozwalał, a o wszystkich końcowych ustaleniach decyduje organizator (mój kraj taki piękny), dostałem również ostrzeżenie, że organizator może mnie z imprezy wyprosić jeśli mu się to spodoba, odpuściłem – chciałem zobaczyć koncert.  Jakie było moje zdziwienie gdy dowiedziałem się, że nie trzeba zostawiać parasolki w tekturowym pudle bez niczyjej opieki – można wpłacić bezzwrotny depozyt w cenie 10 zł i otrzymać kartkę z numerkiem uprawniającą do późniejszego odbioru. Zdecydowałem się – nie chodziło o sam przedmiot, ale nawet o sentyment i zasady.

Udało nam się wejść na teren imprezy, rozpadało się jeszcze bardziej więc poszukaliśmy schronienia pod jednym z parasoli gdzie sprzedawane było piwo – dosyć logiczne pada deszcz, chcę się schować nie chcąc zmoknąć. Jednak zostałem wyproszony spod parasola najpierw przez panią nalewającą piwo potem przez ochroniarzy ponieważ jak twierdzili uniemożliwiałem innym osobom zakup piwa kryjąc się przed deszczem, kiedy spytałem czy mogę dostać w takim razie z powrotem naszą parasolkę  okazało się, że organizator zabronił z ich korzystania na terenie imprezy  – pozostało tylko moknąć ponieważ pod zadaszeniem sceny nie było już miejsca, jednak coś we mnie pękło gdy zobaczyłem inne osoby z parasolkami oraz panią ochroniarkę zakrywającą się przed deszczem (z góry przepraszam tą panią, za zrobienie zdjęcia jednak musiałem pokazać tę patologiczną sytuację), na dowód zdjęcie:

dav

Widać na nim jak mocno padało, postanowiłem więc całkowicie opuścić imprezę oraz porozmawiać organizatorem, najpierw poprosiłem kierownika ochroniarzy o poproszenie kogoś z organizatorów do rozmowy, okazało się, że jedna z organizatorek jest zajęta ponieważ ma gości, jednak nagle pojawił się inny członek z ekipy organizacyjnej (nie chciał niestety przedstawić się z imienia i nazwisko). Odbyliśmy dosyć długą rozmowę dlaczego tak się stało, czym ja zawiniłem co takiego zrobiłem że nie pozwolono mi zostawić parasolki. Pan organizator przyznał mi rację w prawie we wszystkich kwestiach, przeprosił mnie kilka razy za brak informacji o depozycie oraz stosunku pracowników do mojej osoby,  uznał, że osobiście z małą parasolką mógłby mnie wpuścić na teren imprezy bez żadnego problemu. Gdy opowiedziałem o wyproszeniu mnie spod parasola gdzie sprzedawano piwo zaczął mówić o kosztach związanych z imprezą, o praktycznie braku zysku biletów itp. itd. Wszystko rozumiem, ale proszę zachowujmy się jak ludzie. Tak zakończył się mój ostatni koncert juwenaliowy za czasów studenckich, jedynym pozytywnym akcentem był zwrot kosztów za kupno biletów oraz depozytu (a jednak się dało) – dostałem z powrotem moją parasolkę i razem z dziewczyną w strugach deszczu udaliśmy się do domu.

Na prawdę, nie chcę robić z siebie typowego „Polaczka” – któremu nic nie pasuje, organizują koncert a ten dalej narzeka, jednak widząc taką patologię w podejściu do ludzi gdzie jest charakterystyczny podział na równych i równiejszych nie mogę stać obojętnie, było tam pełno osób z plakietkami gościa itp. które mogły skryć się przed deszczem pod swoimi parasolami na terenie imprezy – właśnie kończę studia i takie akcje po prostu utwierdzają mnie w decyzji o wyjeździe z tego kraju, chociaż staram się jak najmocniej myśleć pozytywnie jednak niekiedy załamuje ręce patrząc na nasz chory kraj i podejście niektórych ludzi. Mam nadzieję, że nikomu z Was nigdy coś takiego się nie przytrafi, jednak jeśli coś takiego będzie miało miejsce – walczcie może wspólnie uda nam się coś zmienić ?